WALKA NOŻEM 2 - SD_AR

Przejdź do treści

Menu główne:

WALKA NOŻEM 2

ARCHIWUM
KILKA BAJEK O OSTRZACH I ICH UŻYCIU
1.        Całkowity brak realizmu w technikach obrony przed atakiem nożem.
Istnieje cała plejada technik i porad, którymi „eksperci” karmią naiwnych słuchaczy kursów niedzielnych i wieczorowych. Byłyby one może nawet zabawne, gdyby nie możliwe tragiczne skutki ich stosowania. Wesołe ataki rodem z horrorów, idiotyczne, cyrkowe pozycje obronne, uniki i techniki wprost ze szkoły baletowej dla oldboyów…
Gdy słyszę na przykład, że noga jest dłuższa i silniejsza niż ręka, w związku z czym, napastnika z nożem należy powstrzymywać kończynami dolnymi – sam nie wiem, czy śmiać się czy płakać. Nie nad tym wątpliwym instruktorem, nazywającym siebie mistrzem, ale nad kursantami, bo „kursanty owe” ciężko za słuchanie tych bredni zapłaciły.
Małą śmiertelność w starciach z nożownikami zawdzięczamy bowiem, nie oszukujmy się, sprawności chirurgów z oddziałów urazowych szpitali powiatowych.
2.        Walka nożem, rozumiana jako szermierka.
Wiele szkół i stylów przedstawia walkę nożem jak pojedynek. To niestety skutek oglądania w dzieciństwie filmów „płaszcza i szpady”. Sytuacja „nóż na nóż” w społeczeństwach Europy i Ameryki Płn. zdarza się niezwykle rzadko, dużo rzadziej niż obrona przed nożem i dużo rzadziej niż walka nożem z grupą nieuzbrojonych „misiów”. Pojmowanie walki nożem z pozycji „dawcy” oraz równomierne poświęcanie czasu walce w grupie i „zasadzkom” pozwala odnaleźć równowagę i zrozumieć sens treningu „szermierczego”.
3.        Przerost formy nad treścią czyli flow-drills.
Walka nożem to walka. Jak każda inna. Nie nauczysz się strzelać trzymając w rękach patyk, celując do wróbli i krzycząc „tratatata”. Wiele szkół, których przedstawiciele określają je jako „pochodzenia filipińskiego”, zawiera totalny przerost formy nad treścią w postaci niekończących się „flow-drills”.
Te szkoły utrwaliły w zbiorowej świadomości całkowicie mylny obraz filipińskiego ostrza.
W rzeczywistości lokalni „guru” tych szkół, z technik filipińskich najlepiej znają jojo.
4.       Nadmierna wiara w śmiertelne pchnięcia i cięcia.
Często słyszę opinie, że to lub tamto pchniecie lub cięcie zabija w 5 sekund, inne w 8, a po kolejnym, delikwent robi jeszcze 2 kroki i traci przytomność.
Rzeczywistość bywa zupełnie inna. Jednostka ludzka dysponuje ogromną siłą i chęcią życia. Techniki, które teoretycznie powinny być finalne, mogą nie zakończyć sprawy. Jeśli były wykonane „rzutem na taśmę” mogą narazić na przykrą kontrę.
5.       Przerost technologii nad umiejętnościami.
Nie trzeba daleko szukać. Wystarczy na jakimkolwiek internetowym forum zapytać o najlepsze ostrze, aby dostać setki ciekawych odpowiedzi. Kształt, wyważenie, rękojeść, wytrzymałość… To ważne parametry. Tylko dla kogo? Raczej dla kucharza, rzeźnika, rybaka, nurka. Na pewno nie dla osoby zainteresowanej nożem jako bronią.
Bzdura? Ile osób zabito najnowszym modelem Gerbera lub Spyderco, a ile zwykłym nożem kuchennym? O ile nie jesteście profesjonalistami i nie „zdejmujecie codziennie kilku sztuk”, większość tych parametrów nie ma żadnego znaczenia.
Oprócz dwóch – wielkości i poręczności (czyli także możliwości ukrycia i łatwości wyciągania ostrza)... oraz jego ceny.
6.      Nieznajomość skutków.
O technikach, ich skutkach i jakości obrażeń spowodowanych ostrzem opowiadają często osoby, które nawet karpia kupują mrożonego.
Niewielu wie, jak wygląda trafienie w tętnicę, czy to ludzką czy zwierzęcą, niewielu wie jak cuchnie świeżo ukazana światu zawartość jelit. Większość tych macho mdleje przy pobieraniu krwi, więc w zestawie z nożem powinni nosić ze sobą lotnicze „sick bags” i glukozę w ampułkach. Do podania przez życzliwego przechodnia na wypadek omdlenia.
7.      Najlepsza obrona bazuje na naturalnych, odruchowych reakcjach, czyli: trenujemy tylko to, co wychodzi na pierwszym treningu.
Cała reszta jest zbyt trudna, by była skuteczna.
To chyba jedna z ciekawszych teorii. Reakcje odruchowe są istotne, niemniej, istnieje kilka systemów, które na takich reakcjach obronnych budują swoje strategie ofensywne.
Często tworzy się strategie oparte o reakcje osób zaawansowanych: wyuczone, zautomatyzowane, bazujące na odruchach warunkowych nabytych po latach treningu. Te reakcje mają się nijak do bezwarunkowych odruchów obronnych człowieka niewyszkolonego.
Z kolei bazowanie na odruchowych wierzgnięciach księgowego, któremu kazano sparować nożem, jest już mordem na procesie nauczania.
Tomasz Świderski ARSENAŁ 134
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego