WALKA NOŻEM 1 - SD_AR

Przejdź do treści

Menu główne:

WALKA NOŻEM 1

ARCHIWUM
WALKA NOŻEM
Nóż – proste narzędzie przydatne w codziennym życiu ma swoje drugie oblicze.
Długie stalowe ostrze przez stulecia rozpalało wyobraźnię, było symbolem pozycji społecznej, pozwalało stawać w otwartej walce o swoje racje.
Nie ma jednak chyba drugiej broni tak nielubianej, tak schematycznie i źle postrzeganej jak krótkie ostrze.
Nóż, sztylet, to w powszechnej świadomości bardziej broń skrytobójców, narzędzie do podrzynania gardła i gadżet przestępców niż szlachetna stal w rozmiarze XS. Paradoksalnie, to zimne, bezduszne narzędzie jest najlepszym przyjacielem gospodyni domowej, trapera, myśliwego i rybaka – słowem prosty i skuteczny przedmiot codziennego użytku.
Koniec XX i początek XXI wieku to prawdziwy renesans zainteresowania tym typem białej broni. Setki firm, tysiące modeli, setki ekspertów, drukowane i internetowe poradniki rozpalają wyobraźnię zbuntowanych nastolatków i statecznych księgowych.
Jest wiele powodów, dla których zwykli ludzie interesują się nożami.
Zainteresowani przede wszystkim aspektem cywilnym – praktycznym – są myśliwi, rybacy, nurkowie i goście sklepów IKEA.
Potężną grupę na rynku stanowią miłośnicy militariów, a białej broni w szczególności. To oni tak naprawdę finansują internetowe portale czy magazyny typu „Blade”. Oni też są głównymi odbiorcami drogich produktów renomowanych firm.
Niewielką, hobbystyczną grupą są osoby na serio zainteresowane treningiem i walką krótkim ostrzem. Część z nich wywodzi swoje zainteresowanie wprost z wykonywanej pracy, dla innych jest to odskocznia od codzienności.
Na obrzeżach dwóch ostatnich grup dryfuje najciekawszy gatunek – „militaryści-fetyszyści”.
To prawdziwi mistrzowie wiedzący wszystko i o wszystkim. Jak dziś pamiętam taką historię: rozentuzjazmowany licealista, który nie zabił w życiu nawet kury, opowiada koledze w sklepie z militariami o zaletach i wadach noży. Tym łatwiej przeciąć, a tamtym z kolei można przebić nawet kamizelkę… A po ranie od tego... skrwawiasz się w pięć sekund.
Dość zabawne, gdyby nie było tragiczne. I śmieszno i straszno.
Nóż lub sztylet to przede wszystkim ostrze (niekoniecznie stalowe) osadzone w rękojeści. Wszystko i kropka. Cała reszta to tylko udoskonalenia lub marketing.
Rany zadane nożem za 2 000 USD niewiele różnią się od tych, zadanych nożem z Tesco.
O ile nie jesteśmy kolekcjonerami kupowanie bardzo drogich wynalazków mija się kompletnie z celem. Strata, zagubienie czy konieczność utylizacji, może nas niepotrzebnie drogo kosztować.
Tomasz Świderski ARSENAŁ 134
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego