UWAŻNOŚĆ - SD_AR

Przejdź do treści

Menu główne:

UWAŻNOŚĆ

ARCHIWUM
UWAŻNOŚĆ
Uważność i świadomość tego, co dzieje się wokół nas, to prawie zupełnie zapomniana, niechciana i chyba nawet niepotrzebna umiejętność. Spójrzmy na nas dzisiaj. W znakomitej większości mamy gdzie mieszkać, co jeść, mamy (lepszą czy gorszą) pracę. W kraju, w którym żyjemy, panuje pokój. Nie ma dzikich zwierząt napadających na nasze osady. Kataklizmy przyrodnicze zdają się omijać nasze wsie i miasta. Nawet drugi człowiek nie jest nam wielkim zagrożeniem. A przynajmniej tak nam się zdaje.
Statystyki policyjne zdają się nas uspokajać. Najniebezpieczniejszym miejscem, według wyliczeń, jest wciąż ulica i parkingi samochodowe.
Co sprawia, że w naszym codziennym życiu nasza czujność spada? Nie jest to miejsce na dogłębna analizę tematu, ale kilka odpowiedzi nasuwa się samo. Szczególnie w dużych miastach coraz częściej pędzimy, jesteśmy ciągle w kontakcie z kimś innym, a nosy mamy utkwione w ekranach smartfonów. Nie jest prawdą, że dawne niebezpieczeństwa (na przykład dzikie zwierzęta) już na nas nie nastają. Może lekko zmieniły formę (choć „zwykły” niedźwiedź w Bieszczadach nie przestaje być dla nas niebezpieczny, czy pies zerwany z łańcucha). Dziś żywioły przyrody i drugi człowiek (od wieków tak samo) stanowią główne niebezpieczeństwo. A ja dodatkowo dodałbym, jako kolejną przyczynę nieszczęść, nas samych, naszą niefrasobliwość, nieświadomość i odsuwanie od siebie problemów.
Mam wrażenie, że dzisiejszy Polak po pierwsze nie chce dopuścić do siebie myśli o tym, że świat mimo wszystko jest nadal niebezpiecznym miejscem, a po drugie nie jest świadomy tego, co dzieje się w bezpośredniej okolicy jego osoby. Zacznijmy od pierwszej postawy. „Nic złego nie może mnie spotkać”.
Wsiadam do metra. Szybko liczę pasażerów z nosem w komórkach. Dziesięć najbliżej stojących i siedzących osób to jednocześnie dziesięć osób z nosem w wyświetlaczu. A na ekranach informacyjnych metra leci spot przestrzegający przed kieszonkowcami wyciągającymi portfele z otwartych torebek i wyrywającymi telefony z rąk nic nieprzeczuwających podróżnych. Szybka akcja, drzwi zamykają się, pociąg odjeżdża a pasażer jest okradziony. O ironio. Ten spot kierowany jest do tych dziesięciu osób (i innych robiących dokładnie to samo co oni). Ale czemu tak bardzo zajmuję się innymi? Tak bardzo pogrążam się w moich myślach, że ledwo zauważam grupkę podchmielonych kibiców wsiadających do wagonu. Szybko odzyskuję czujność. Badam sytuację. Wyjmuję ręce z kieszeni.
Koło domu podchodzi do mnie nieznajomy. Prosi o parę złotych. Czujność. Zwykle za budką z kwiatami stoją jego podchmieleni koledzy. Dziś ich nie ma. Odpowiadam grzeczne ale stanowczo. Odpuszcza. Na przystanku o dwudziestej drugiej sytuacja nie jest już taka prosta. Potężny, podpity gość coś ode mnie chce. Coś tam odpowiadam nieprzyjemnym głosem. Gość zdaje się tylko nakręcać. Woła kolegę. Mogę uciekać. Ale za plecami ruchliwa ulica. Dostrzegam drugiego gościa, idzie. Walczyć? Zmieniam taktykę. „Sorry stary. Dziewczyna właśnie mnie rzuciła (bajka oczywiście) i jestem wku**rwiony”. „O ku**a! Rozumiem! Nie no spoko! A to ch**, ku**a…”. Zamiast mnie napaść, pobić, czy wyzwać zaczynają mi współczuć.
Nie daję tu żadnych gotowych rozwiązań. Pokazuję, że każdego może coś nieprzyjemnego spotkać. Każdemu kierowcy może wyjechać z boku inny samochód, czy rowerzysta. W samochodzie większość z nas wozi apteczkę. Wielu wykupuje dodatkowe ubezpieczenia. Tak na wszelki wypadek.
Dlaczego więc nie potraktować podobnie pozostałych przestrzeni naszego życia. Czujność i świadomość.
Czy wsiadając do środka komunikacji publicznej rozglądasz się wewnątrz pojazdu? Czy patrzysz na tych, którzy do niego wsiadają na kolejnych przystankach? Czy przechodząc przez jednokierunkową ulicę, rozglądasz się w prawo i lewo (może ktoś akurat cofa), czy odkładając telefon czy portfel do kieszeni zamykasz ją (na przykład w kurtce), czy wracając z supermarketu do auta, obchodzisz je, by sprawdzić, czy nic nie leży pod kołami (znana jest praktyka podkładania czegoś pod koła), czy wysiadając z auta przed bramą gasisz silnik i zabierasz kluczyki ze stacyjki? A może masz w autobusie, tramwaju czy na ulicy wzrok utkwiony non stop w ekranie, może nie rozglądasz się wchodząc na przejście dla pieszych (czy zielone światło automatycznie oznacza, że jest bezpiecznie?), może nie słyszysz tego, co dzieje się dookoła bo masz słuchawki w uszach, może widząc nadchodzącego z przeciwka człowieka spuszczasz wzrok, kulisz się…
Osoby przygotowane i czujne rzadko kiedy coś naprawdę zaskakuje. A nawet jeśli, to są w stanie szybciej zareagować.
Natura wyposażyła nas w niesamowite urządzenia jakimi są nasze zmysły i ciało. Warto przyjrzeć się nim, jak z nich (jeśli w ogóle) korzystamy.
Witold Rajchert ARSENAŁ 133
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego