ULICE - SD_AR

Przejdź do treści

Menu główne:

ULICE

ARCHIWUM
ULICE
Proszę uważnie przyjrzeć się tym kilku fotografiom i odnaleźć kilka szczegółów, którymi się różnią. Zadanie nie jest trudne, w zasadzie wydaje się oczywiste. Odpowiedź na nie rysuje jednak o wiele szerszy problem, niż by się pozornie wydawało. Otóż mamy podejście do bezpieczeństwa izraelskie, europejskie i wschodnioeuropejskie. Policjanci na ulicach Londynu są groźni, uzbrojeni we wszystko, co może się im przydać w pracy, chodzą z bronią gotową do strzału i paralizatorem na wszelki wypadek... Nie wiem, czy wolno im strzelać, gdy tylko zobaczą wyskakującego zza rogu Araba z nożem w ręku. Jestem natomiast przekonany, że ci dwaj młodzi Żydzi w tenisówkach natychmiast wbiją magazynki, wywalą czerwone zatyczki w zamkach i wyeliminują zagrożenie. Oni w ten sposób żyją na co dzień, od lat. Umieją to robić, ale – co najważniejsze – są do tego przygotowani psychicznie. Mają doskonałą motywację. Bardzo dokładnie wiedzą o co chodzi i do czego służy broń.
Niewątpliwie najwięcej uroku ma nasza opcja wschodnioeuropejska. Jest nas dużo, wszyscy jesteśmy zwarci i gotowi przeciwstawić się złu. Cały Naród zapewnia bezpieczeństwo naszej manifestacji. Nie ma nawet problemu broni – wystarczy siła i godność. Dla porządku, gdzieś na dachu znajdziemy samotnego snajpera.
Proszę teraz, oczami wyobraźni, przenieść te trzy obrazy ulic do Las Vegas. Wydarzenia 1 października pod Mandalay Bay nie były typowe, żadne służby nie ćwiczyły takiego scenariusza. Jednak istotą przygotowania na zagrożenie jest umiejętność reakcji, skuteczna jego eliminacja i sprawne przywrócenie stanu normalnego (na ile to możliwe). Można zarzucić, że fotografie zostały dobrane tendencyjnie, dotyczą problemów innej natury i wymagają innych procedur. Nie jest tak. Problem jest na wszystkich zdjęciach ten sam – potencjalne, bardzo kiepsko określone zagrożenie. A to, co jest na obrazkach my, ci dobrzy i ci źli, oglądamy prawie na co dzień. I oceniamy, próbujemy się w tym znaleźć.
Jak zwykle, najważniejsze sprawy muszą zostać rozstrzygnięte na płaszczyźnie intelektualnej. Nawet karabin i tenisówki, ciężkie uzbrojenie, czy półtora tysiąca ludzi w kupie nie są dobrym rozwiązaniem. Pozostaje pytanie: czy lepiej i bezpieczniej czujemy się w wąskich uliczkach starego Londynu, Jerozolimy czy na naszej Starówce?
 Michał Maryniak ARSENAŁ 132 (fot. m3studio, standard.co.uk, fakt.pl)
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego