LATARKA EDC - SD_AR

Przejdź do treści

Menu główne:

LATARKA EDC

ARCHIWUM
LATARKA EDC
Wybór latarki z jednej strony jest prosty ale z drugiej... niekoniecznie. Tak naprawdę rynek nie oferuje ideałów. Bo takich nie ma. No może Surefire. Ale czy koniecznie chcesz wydawać na latarkę ¼ swojej pensji?
Zadanie. Wybrać latarkę do własnego EDC.
Po pierwsze zdefiniuj, czego tak naprawdę szukasz? Do czego będziesz tą latarkę wykorzystywał? Czy to ma być światło tylko awaryjne? Czy może nosisz broń i posłuży Ci do strzelania w warunkach nocnych? A może mała awaryjna czołówka, gdyż często przebywasz w terenie? A może hybryda? Czołówka z możliwością noszenia na klipsie? No i gdzie będziesz ją przenosił?
Nie ukrywajmy. Jeśli nie znasz się na latarkach, to zdefiniuj potrzeby i poszukaj porady u specjalistów. Albo w sklepie, a najlepiej w internecie na forach o latarkach. Tylko uważaj! Najgorsi są wszystkowiedzący-niepraktykujący badacze pisma świętego. Standardowa porada brzmi: kup model A, wymień moduł zasilający na ten z modelu B, daj do wlutowania nowy procesora z modelu C, a klips dopasuj z modelu D. W ten sposób powstanie dobra latarka. Ale czy Ty potrzebujesz customowego potwora? Ja jestem za standardem. Łatwo naprawić, łatwo znaleźć części zamienne i kosztuje normalnie. To tylko latarka. Ważna część naszego wyposażenia, ale nadal tylko latarka.
Gdy już wiesz czego szukasz, czyli jakie ma spełniać funkcje, zastanów się nad jej mocą. Tutaj może być gorzej. Dzisiaj 400 lm potrafi świecić jak 1200 i odwrotnie. Wszystko zależy od reflektora (soczewki) jak i samego szkła (szybki). No i dochodzi do tego problem, jaki mamy przy wyborze jakiejkolwiek elektroniki – malutkie kłamstewka producentów. Czytasz ulotkę, oglądasz parametry i wszystko wygląda tam świetnie. Ale nikt nie pisze (a jak już, to malutkimi literkami) ile dana latarka potrafi tak naprawdę świecić. Pierwsza pułapka, to maksymalna ilość lumenów. To takie samo zagranie jak podawanie naszych pensji brutto, albo zegary w samochodach. Co z tego że w moim jest na zegarze 220 km/h. On nawet gdy był nowy, to tyle nie jechał. W latarkach mamy identycznie. To odwieczny pęd ze mocą. No i sposób na konkurencję. Jaka jest prawda? Tak, latarka może świecić z taką mocą, ale tylko w trybie turbo, bardzo krótko, szybko wtedy zżera baterię i mocno się nagrzewa. Żebyśmy mieli też jasność. Rozmawiamy tutaj o latarkach ledowych. Zapomnijcie o żarówkach.
Co więc powinno Cie interesować? Tryb podstawowy. Generalnie 200 lm, to wszystko czego potrzebujesz. Ja wiem, że teraz niektórzy zaciągną się śmiechem. Z dwóch stron. Stara gwardia powie że 60 lm w starym G2 było wystarczające, a młodzież parsknie i powie że 2000 lm to może być za mało. Nie słuchaj ich. 200 lm to światło, które wystarcza w klasycznym normalnym użytkowaniu EDC. Wiadomo, że 2000 lm będzie świeciło mocniej i dalej… ale to zależy od reflektora i szybki. Mam jeden model, którego 1200 lm świeci dalej niż w drugim, gdzie jest 2300 lm. Ale oba robią z nocy dzień. I to dwie zupełnie inne latarki, które dopasowuję do potrzeb. Uważnie więc czytaj instrukcję i dane techniczne.
Kolejne kłamstwo to podawanie maksymalnego czasu pracy latarki. I tutaj też małym druczkiem jest info, że chodzi o najsłabszy tryb. Są latarki które mogą pracować nawet 200 dni – oczywiście w trybie tzw. „świetlika”. Czyli nic przy nich nie widać. Ten tryb często nazywany jest „moon” czyli księżyc. Chyba taki za chmurami w listopadzie.
Idziemy dalej. Niestety czasem będzie tak, że zanim wybierzesz moc będziesz musiał wybrać zasilanie. Dziś królują akumulatorki. I nawet nie zwykłe paluszki typu AA czy AAA. Te mają za mało powera. Najlepszym rozwiązaniem jest akumulator 18650 Li-Ion. To naprawdę duża bateria. Latarka zasilana takim rodzajem baterii mieści też dwie CR123A. Oba rozwiązanie są świetne. Po pierwsze zapewniają naprawdę dużo mocy, po drugie są ładowane, po trzecie są niewrażliwe na zimno. Obecnie używam modelu Wizard firmy Armytek i przed każdym wyjazdem w teren najpierw sprawdzam stan naładowania baterii i jeśli jest mniej niż 75% to wrzucam na ładowarkę. Ostatnio podczas marszu na dystansie 50 km, gdzie większość trasy przebiegała w nocy, używałem latarki w trybie 165 lm naprzemiennie z trybem 30 lm. Przez 9 godzin marszu latarka straciła około 30% baterii. Nieźle co? Natomiast to nie była typowa latarka taktyczna. Stosuję zawsze dwie latarki. Taktyczny model EDC mam w kieszeni lub nerce i tak noszę je w mieście, ale do lasu zabieram coś zupełnie innego, wspomagając się tylko jakimś małym zapasem. Tak na wszelki wypadek, gdyby Murphy przypomniał sobie, że elektronika też może zawieść.
Wracamy do wyboru baterii. Jeśli szukasz mniejszej latarki to na pewno nie wejdzie tam akumulator 18650. Zostaje AA lub CR123. Jaka jest różnica? Z AA wyciągniemy mniej światła i mniej czasu pracy w porównaniu do CR i AA nie będzie wydajna w zimie. Natomiast zwykły paluszek dostępny jest absolutnie wszędzie. Kupisz go na całym świecie, a jak nie, to wyciągniesz z pilota od telewizora w hotelu lub GPS. Jaki jest z tego wniosek? Musisz dopasować latarkę do tego, czym się zajmujesz.
Mamy już moc i zasilanie. Teraz czas na najważniejsze cechy. Użyteczność. Z latarką jest jak z nożem i pistoletem. Z tym że w życiu codziennym, czyli właśnie tym EDC, z latarki będziesz korzystał częściej. Po pierwsze dopasuj wielkość. Weź w dłoń. Będziesz z nią strzelał? Musi leżeć dobrze w dłoni. Jeśli to ma być typowa latarka do wykorzystania z bronią, kluczowy będzie właśnie chwyt i włącznik. Tutaj przyda się specjalny pierścień. Ale nic na siłę. Absolutnie każdą latarkę da się wykorzystać jako oświetlenie taktyczne. Bo jest tyle technik wykorzystania latarki, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja strzelam z jednej ręki trzymając latarkę na wysokości głowy z boku. Po prostu tak mi lepiej. I nikt nie może tego negować, bo udaje mi się trafiać tam gdzie chcę.
Wracając do budowy latarki. Najlepszym rozwiązaniem jest schowany włącznik. Schowany czyli ukryty w obudowie w ten sposób, że nie da się go przypadkiem włączyć. Nie ma nic gorszego niż niekontrolowany snop światła w ciemnym korytarzu. Już wiedzą, że czekasz na nich…
Włącznik musi też być w miarę intuicyjny, umieszczony najlepiej na zakrętce. Wszystkie włączniki umieszczone z boku ciężko będzie intuicyjnie odnaleźć.
Natomiast, gdy włącznik będzie modelem wystającym samo użycie będzie łatwe i proste gdy będziesz go kontrolował, ale podczas codziennego przenoszenia w kieszeni lub nerce będziesz zmuszony odkręcać nakrętkę (tzw „dupkę”) aby przypadkowo latarka nie załączyła się w kieszeni. Modele które mają powyżej 1000 lm potrafią się tak nagrzać, że topią plastik, a na pewno parzą.
Kolejną rzeczą, którą musimy ogarnąć przed zakupem, to sposób przenoszenia. Jeśli ma to być latarka do roboty i możesz jej potrzebować natychmiast, to rozwiązania są dwa. Ładownica przy pasie po lewej stronie za magazynkiem lub klips w gaciach. Gdzie? Wyjdź wieczorem na strzelnicę. Od razu się przekonasz gdzie Ci wygodniej. Jeśli natomiast latarka nie będzie potrzebna non-stop i nie jesteś cały czas na służbie, to może sobie siedzieć na wspomnianym klipsie, leżeć w nerce, kurtce lub spodniach w kieszeni.
Witold Rajchert ARSENAŁ 134
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego