GROT MSBS - SD_AR

Przejdź do treści

Menu główne:

GROT MSBS

ARCHIWUM
GROT MSBS
Czy większy dostęp do broni, próba realizacji koncepcji OT byłego szefa MON i olbrzymie zainteresowanie strzelectwem widoczne na wszystkich strzelnicach jest w stanie wpłynąć na zdolności obronne państwa, czy społeczeństwa? Prawdopodobnie nie. Wyraźnie podzieliłem część pytania na państwo i społeczeństwo. Oddzieliłem państwo i jego struktury od społeczeństwa, ludzi i ich własnego potencjału do ewentualnej obrony. W obu przypadkach odpowiedź jest ta sama. Można o tym rozmawiać, dyskutować, jednak z każdego punktu widzenia wygląda to kiepsko.
Broń w rękach obywateli – brzmi świetnie w wewnętrznych analizach i w propagandzie partyjnej. Wyprodukowanie 53000 „najlepszych na świecie” karabinów i rozdanie ich potrzebującym jest ładnym gestem w stronę polskiej myśli technicznej i przemysłu, ale na co przełoży się to w sytuacji kryzysowej. W Stanach Zjednoczonych jest około 2500 firm sprzedających karabiny typu AR i tylko 8 firm produkujących części (wszystkie). O czym to świadczy? W świecie informatyków funkcjonuje pojęcie „workflow”. Definiowane jest jako „sposób przepływu informacji pomiędzy rozmaitymi obiektami biorącymi udział w jej przetwarzaniu”. Trzeba przyznać, że workflow w przypadku AR na rynku amerykańskim musi działać znakomicie... Jest to wynikiem powszechności dobrej, sprawdzonej konstrukcji i nastawienia na szeroko rozumianą skuteczność przyjętych rozwiązań. Przypomina to trochę buddyjskie rozumienie świata – rzeczy dobre staramy się robić jeszcze lepiej, nie kombinujemy, szczególnie w tak delikatnej materii jak bezpieczeństwo. Oczywiście, równolegle prowadzone są nowe projekty, nawet te, których wdrożenie jest w sposób bardzo nieokreślony odległe. Kriss Vector przebijał się na rynek amerykański i później światowy prawie 10 lat... A jest to rozwiązanie absolutnie nowatorskie. Znakomity pistolet Steyr, lepszy od glocka, nigdy nie zdobył należnej mu popularności... Bardzo dobry chorwacki XDM goni glocka dzięki powiązaniu z siecią i marketingiem Springfielda... Może wszyscy powinniśmy nosić koszulki z wizerunkiem Grota na piersi, czapeczki z logo FB i spokojnie poczekać, aż ci pierwsi potrzebujący wymienią potrzebne im sprężynki, które dostaną kurierem w ciągu 3 dni od zamówienia... Publiczne mówienie o „najnowocześniejszym karabinie, jaki w ogóle istnieje”, którego „niezawodność jest nieporównywalna w stosunku do każdej innej broni” jest, co najmniej, zaskakujące.
Istnieją dwa przedmioty, które stanowią punkt odniesienia do każdej produkcji i każdego rozwiązania technicznego – jest to broń i samochody. Nie dlatego, że oba darzymy jakimś szczególnym uczuciem, ale dlatego, że są one wynikiem bardzo skomplikowanych procesów produkcyjnych podyktowanych skalą produkcji. Zrobić można wszystko, jest to tylko kwestia poświęconej energii i czasu. Do małych warsztatów Pakistanu można przynieść dowolną broń i następnego dnia rano otrzymamy drugą, prawie identyczną. Nie stanowi to problemu. Widziałem nepalskie warsztaty samochodowe i jestem przekonany, że działają tak samo. Można wyprodukować 5, 10 czy 100 egzemplarzy super fajnej broni lub samochodu – wystarczy młotek, parę innych narzędzi, jakieś maszyny. Pozostaje tylko kwestia czasu, ale w stodole na Podlasiu z trzech wraków w tydzień można zrobić jeden nowy samochód... Problemem jest zrobienie 50000, 100000 sztuk idealnie powtarzalnych przedmiotów, skierowanie ich do nieprzygotowanego odbiorcy, zapewnienie serwisu, wymienności części itd. Istotą staje się projektowanie procesu, a to jest pojęcie słabo obecne w naszej rzeczywistości.
Pisząc o nieprzygotowanym odbiorcy nie mam na myśli naszej armii, nawet tej weekendowej, czy strzelców sportowych. Myślę o podstawowym założeniu designera przystępującego do projektowania tzw. procesu użytkowego – każda rzecz powszechnego użytku powinna być zaprojektowana na idiotę. Dotyczy to w równym stopniu broni i samochodów... I działa, przynajmniej do pewnego stopnia. Ale są również bariery trudne do pokonania. Im większy stopień skomplikowania, im więcej części, tym trudniej opanować sytuacje krytyczne. Niezbędna staje się współpraca z kooperantami, wymiana dokumentacji technicznej, podatność na modyfikacje, magazyny, przygotowanie serwisów i ludzi potrafiących zdiagnozować i opanować problemy, które muszą się pojawić.
W przypadku indywidualnej broni strzeleckiej warto jeszcze zastanowić się, jaką rolę odgrywa ona na współczesnym polu walki. Czy nie staje się wyposażeniem przeznaczonym do zadań specjalnych, które wymagają specjalnych umiejętności, o które w sposób specjalny trzeba zadbać.
Oczywiście, jako Polaka rozpiera mnie duma, że prawdopodobnie będziemy mieli taki ładny, nasz narodowy karabin, ale czy wpłynie on na zdolności obronne kraju i powszechną szczęśliwość obywateli? Czy chcemy ganiać króliki, czy mieć króliczą farmę i pasztet na każde święta?
Michał Maryniak ARSENAŁ 136 fot. FB Łucznik
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego